logo

Nowy rodzaj wojny, na której zasady nie obowiązują – jak poradzić sobie z niepewnością?

22-12-2020

Dr Ewa Jarczewska-Gerc

Nowy rodzaj wojny, na której zasady nie obowiązują – jak poradzić sobie z niepewnością?

 

Pandemia koronawisrusa spowodowała, że relatywnie przewidywalna i dająca się kontrolować rzeczywistość – także ta przyszła – stała się do pewnego stopnia terra incognita. Restrykcje i ograniczenia wprowadzane przez rządy w zasadzie wszystkich państw świata wymusiły zmianę naszego stylu życia, codziennego funkcjonowania w rodzinach, naszych planów. W pewnym sensie jesteśmy na wojnie. Jest ona jednak o tyle skomplikowana, że wróg jest niewidoczny – przynajmniej bez mikroskopu –  nie do końca poznany, może się zmieniać a jego taktyka ataku trudna do przewidzenia. Także sposoby walki z tym nowym nieprzyjacielem nie są jeszcze do końca poznane. Świat medyczny testuje wprawdzie różne możliwości, pracuje nad szczepionką i uniwersalnym lekiem, jednak trudno jest ocenić jak szybko uda się opracować skuteczną broń na naszego przeciwnika.

Kiedy to się skończy? Jak długo będziemy musieli tak żyć (uczyć się zdalnie, ograniczać kontakty społeczne, chodzić w maskach) ? To jedne z najczęściej zadawanych pytań w chwili obecnej przez większość ludzi. Jednak trudno jest na nie odpowiedzieć, i to nawet lekarzom – czyli osobom doskonale znającym się na zdrowiu człowieka.

 

Zagrożenia związane z epidemią generują zresztą nie tylko pytania dotyczące naszego zdrowia fizycznego, ale także naszego dobrostanu mentalnego. Czy z punktu widzenia adaptacji psychicznej dobrym rozwiązaniem jest czekać na powrót do normalności, trwać w nadziei wypatrując końca epidemii, czy może zaakceptować nieprzewidywalność przyszłości i elastycznie reagować na zmieniające się warunki? Biorąc pod uwagę wyniki badań psychologicznych dotyczące wyznaczników zdrowia psychicznego w obliczu trudności, kryzysów czy traum, najlepszym rozwiązaniem może okazać się połączenie obu orientacji w sposób funkcjonowania emocjonalno-poznawczego określanego uważnością, a w najnowszych koncepcjach, z uwagi na powiązania ze zmianami w układzie nerwowym, neurouważnością.

 

Czym jest neurouważność? Pojęcie to łączy w sobie dwa podejścia do problematyki uważności (mindfulness): kontemplacyjne i poznawczo-społeczne. Większości ludzi uważność kojarzy się z medytacją i związanym z nią obniżaniem napięcia emocjonalnego. I słusznie, bowiem jedną z możliwych praktyk uważnościowych jest kontemplacja, która może mieć formę medytacji, modlitwy czy ćwiczeń oddechowych. Praktyki medytacyjne na grunt kultury zachodniej wprowadził amerykański lekarz – Jon Kabat Zinn. Zauważył on, że kiedy prowadząc leczenie pacjenta lekarz skupia się wyłącznie na pomiarze symptomów fizycznych i procesach metabolicznych, efekty terapii są często niezadawalające. Emocje pacjenta, w tym poziom stresu, pełnią istotną rolę zarówno w etiologii choroby, jak i efekcie terapeutycznym. Kabat Zinn opracował program – z powodzeniem stosowany do dziś przez wielu praktyków, zarówno lekarzy jak i psychologów – znany pod nazwą Mindfulness Based Stress Reduction, opierający się na ćwiczeniach medytacyjnych.

 

Metaanalizy badań nad skutecznością stosowania medytacji w prewencji i leczeniu chorób, w tym depresji pokazują, że może przynosić ona wymierne korzyści zdrowotne, redukując napięcie, lęk i pobudzenie fizjologiczne. Praktyki medytacyjne znajdują także swoje odbicie w pracy mózgu, angażując wiele obszarów, a tym korę przedczołową (prefrontal cortex), ewolucyjnie najmłodszy obszar mózgu, odpowiadający między innymi za świadome działania, funkcjonowanie intelektualne, umiejętności samokontroli czy ogólnie – naszą wolę. Wyniki badań pokazują, że medytacja wspiera neuroplastyczność mózgu, czyli zdolność komórek mózgu do tworzenia nowych połączeń, reorganizacji, adaptacji. Dzięki tym zmianom doskonalimy nasze procesy uczenia się, zapamiętywania czy generowania nowych pomysłów.

 

Medytacja nie jest jednak jedyną techniką rozwijająca uważność, dzięki której umiemy się lepiej adaptować, szybciej uczymy się nowych rzeczy i odnajdujemy się w bezprecedensowych sytuacjach. Są osoby, które mimo prób nie potrafią lub nie lubią medytować. Co więcej niektóre wyniki badań wskazują, że pewne formy kontemplacji mogą nasilać objawy psychotyczne lub depresyjne, szczególnie jeśli traktowane są jako jedyna lub dominująca forma terapeutyczna. Czy mamy zatem inną możliwość wspomagania neuroplastyczności mózgu, a co za tym idzie doposażenia naszego arsenału do walki z niepewnością, trudnymi warunkami i niepewną przyszłością?

 

Z twierdząca odpowiedzią przychodzi profesor Uniwersytetu Harvarda – Ellen Langer. Od ponad 50 lat bada ona tak zwaną poznawczo-społeczną uważność, polegająca na świadomym nastawianiu się na nowość, inność, wieloznaczność i zmienność. Przyjęcie założenia o tym, że świat z natury jest nieprzewidywalny (lub nie do końca przewidywalny) a rzeczywistość nieprzerwanie się zmienia, może paradoksalnie prowadzić do umocnienia naszego poczucia kontroli, bowiem pozwala nam elastycznie zmieniać zdanie, uczyć się nowych rzeczy i dostosowywać do obowiązujących w danym momencie warunków. Nie jest to jednak bierna forma adaptacji – przyjęcia do wiadomości i pogodzenia się z losem. Poznawcza uważność pomaga bowiem dostrzec nowe, kreatywne rozwiązania różnych problemów, spojrzeć na nie z innej perspektywy i odnaleźć w nich jakiś sens, znaczenie, dzięki którym zamiast poczucia uwięzienia czy utknięcia w narzuconych warunkach odnajdziemy możliwość wejścia na inny, wyższy poziom funkcjonowania.

 

Jak praktykować poznawczą uważność? Przede wszystkim poprzez zauważanie nowych rzeczy, sytuacji, a także podejmowanie nowych aktywności, nawet takich które początkowo wzbudzają naszą niechęć czy nieufność. Techniki rozwijające tę formę uważności obejmują także podważanie i przyglądanie się swoim poglądom czy postawom z pozycji obserwatora. Po co to robić? Sens tego typu ćwiczeń jest porównywalny do tego, jaki osiągamy podnosząc ciężarki na siłowni. Wprawdzie w momencie ćwiczenia jest to nieprzyjemne a nawet bolesne dla mięśnia, w konsekwencji rozwija go, kształtuje jego rzeźbę, ostatecznie zwiększając nasze zasoby siły fizycznej (a niejednokrotnie także mentalnej). Tak samo działają wyzwania, przed którymi stawiamy nasz mózg. Łatwe zadania – na przykład wyrażenie swojej opinii – są zazwyczaj łatwe i przyjemne, ale nie wymagają od nas za dużo myślenia, wypowiadamy je czasem nawet automatycznie. Tymczasem kiedy musimy powiedzieć coś nowego, albo pomyśleć w inny sposób – zmuszamy nas mózg do wysiłku, który choć czasem nieprzyjemny w momencie samego ćwiczenia, przynosi korzyści w postaci nowego spojrzenia, nowatorskich wniosków, nowej broni do walki z niepewną rzeczywistością.

 

W jednym z badań weryfikowano wpływ treningu poznawczej uważności na poziom kreatywności (mierzonej wystandaryzowanym, niedeklaratywnym testem rysunkowym). Zadaniem uczestników w okresie 6 tygodni było zauważanie każdego dnia nowej rzeczy w drodze do pracy (np. nie dostrzeżonego dotychczas drzewa, szyldu, budynku, etc.), nowej cechy (fizycznej,  mentalnej lub behawioralnej) u współpracownika, a także zapisanie wieczorem czego się o sobie tego dnia dowiedzieli. W badaniu uczestniczyły także dwie grupy kontrolne. Uczestnicy jednej z nich śledzili i zapisywali codziennie przez okres 6 tygodni kurs euro. W drugiej grupie kontrolnej nie wprowadzono żadnej manipulacji, a jedynie dokonywano pomiaru kreatywności na początku i na końcu badania. Wyniki badania pokazały, że po 6 tygodniach uczestnicy z pierwszej grupy wykazywali wyższy niż na początku poziom kreatywności ponownie mierzonej testem rysunkowym. W szczególności wzrosła ich zdolność do niestandardowego użycia elementów, kontynuacji, uzupełniania, a także wychodzenia poza linię i wykorzystania w rozwiązaniach humoru.

 

Co więcej badani przywiązali się bardzo do zadań, które musieli wykonywać w trakcie tych 6 tygodni eksperymentu i deklarowali, że będą stosować te ćwiczenia w swoim codziennym życiu. Nic dziwnego biorąc pod uwagę fakt, iż udowodniono pozytywny wpływ poznawczej uważności nie tylko na kreatywność, ale także sprawność procesów poznawczych (pamięć, uwagę, wyobraźnię), satysfakcję w związku, jakość życia (także u osób chorujących na stwardnienie rozsiane) czy wytrwałość i efektywność w działaniu. Bycie uważnym redukuje także stres oraz sprzyja stosowaniu aktywnych strategii radzenia sobie z trudnościami. Warto zatem rozważyć zastosowanie tej zupełnie bezkosztowej, a jakże potężnej broni na wojnie z niepewnością, nieprzewidywalnością i chaosem naszej pandemicznej współczesności.

 


SAPL.VPA.20.05.0704

Witamy na platformie logo
Wejście do serwisu dla lekarzy Sanofidlalekarzy.pl wymaga potwierdzenia oświadczenia widocznego na stronie. Jeśli nie spełniasz wymienionych warunków, kliknij przycisk NIE.

Oświadczam, że jestem lekarzem medycyny.
NIE