logo

Jak efektywnie regulować relacje rodzinne w sytuacji epidemii koronawirusa?

07-12-2020

Dr Ewa Jarczewska-Gerc

Jak efektywnie regulować relacje rodzinne w sytuacji epidemii koronawirusa?

 

Epidemia koronawirusa istotnie wpływa na nasze życie wymuszając szereg zmian zarówno w sferze funkcjonowania domowego, jak i zawodowego. Wiele osób przeszło na pracą zdalną ograniczając do koniecznego minimum kontakty społeczne, nawet w zawodach, w których jeszcze przed chwilą wydawało się to niemożliwe. Zmiana dotyczy także zawodów medycznych. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni w chwili obecnej mają więcej pracy niż zwykle (choć zawsze jest jej dużo) i wiąże się ona ze spotęgowanym obciążeniem. W niektórych specjalizacjach medycznych udało się przejść na pracę zdalną – lekarze udzielają obecnie – w przypadkach gdzie jest to możliwe – porad online lub przez telefon. Jednakże nie wszystkie specjalności dają taką możliwość. Część personelu medycznego znajduje się na tak zwanej „pierwszej linii frontu”, zmagając się z wieloma problemami i stresorami w przychodniach i szpitalach. Są bardziej niż przeciętny człowiek narażeni na kontakt z wirusem, konieczność oglądania cierpienia i bezradności pacjentów, a czasem też swojej. Dodatkowo doświadczać mogą pewnego rodzaju huśtawki emocjonalnej wynikającej z dwugłosu społecznego, jaki kierowany jest do nich ze strony narracji społecznej. W jednym momencie wynosi się lekarzy na piedestał, co jest w pełni uzasadnione – bowiem dźwigają oni odpowiedzialność za zdrowie społeczne, a swoją postawą i niezłomnością zapewniają poczucie bezpieczeństwa i nadziei na wygraną walkę z wirusem. Z innym momencie natomiast, spotykają się z podejrzliwością a nawet szykanami ze strony ludzi bojących się, że lekarze mając bezpośredni kontakt z pacjentami – muszą być nosicielami zakażenia.

Konieczność obcowania z pacjentami silnie odbija się także na bliskich relacjach lekarzy – ze swoimi najbliższymi: dziećmi, partnerami, rodzicami. Pojawiają się dylematy: czy ryzykować zdrowie mojej rodziny i funkcjonować w niej tak jak dotychczas, czy może czasowo się odizolować, wycofać, chwilowo zniknąć fizycznie z domu? Jaką drogą pójść? Jakie czynniki wciąć pod uwagę podejmując określoną decyzję i jak uchronić się przed negatywnymi skutkami każdej z nich? Poniżej znajduje się kilka założeń i wskazówek, które warto wziąć pod uwagę w procesie decyzyjnym:

1. Ludzie to energia! W szczególności osoby, które kochamy, to źródło energii potrzebnej nie tylko do dobrego samopoczucia, ale także efektywnej pracy. Liczne badania z obszaru psychoneuroimmunologii pokazują, że bliskie relacje stanowią swoisty parasol ochronny przeciwko stresowi i jego negatywnemu wpływowi na nasze zdrowie. Separując się od rodziny musimy wziąć ten fakt pod uwagę i przyjąć do wiadomości, że nieco ograniczamy swoje zasoby do radzenia sobie z codziennym stresem i trudnościami. Oczywiście znaczącym stresem może być obawa, że zarazimy członków rodziny, a pozostanie czasowo na dystans może ten stres nam odejmować. Dlatego podejmując decyzję o ewentualnej izolacji warto wziąć pod uwagę jeszcze inne czynniki, nie odnoszące się tylko do nas, ale także do ludzi, od których musimy się chwilowo odseparować.

2. Uwaga na dzieci, szczególnie do okresu późnoszkolnego. W przypadku dzieci do około 10 - 13 roku życia musimy wziąć pod uwagę fakt, że separacja może mieć dla nich negatywne skutki rozwojowo-emocjonalne. Poczucie czasu i kontroli nad nim wykształca się około 6-7 roku życia. Wcześniej mały człowiek nie rozumie na przykład różnicy między okresem 15 minut i 15 dni. Brak bliskości fizycznej, w szczególności dotyku, przytulenia, spędzenia czasu razem, może owocować wykształceniem się tak zwanego pozabezpiecznego stylu przywiązania, mającego wiele negatywnych konsekwencji w przyszłości. Jeśli jednak nie ma innej możliwości i musimy pozostać w izolacji, dbajmy o kontakt przez videokomunikatory. Możliwość widzenia się, nawet poczytania bajki przez Skype, poobserwowania jak dziecko rysuje, wspólnego pożartowania – może mieć zbawienny wpływ na przetrwanie okresu pozostania w dystansie fizycznym. Dzieci nieco starsze, adolescenci i młodzi dorośli zdecydowanie lepiej radzą sobie z rozłąką, choć są oczywiście różnice indywidualne w tym zakresie. Lepsze radzenie sobie nie oznacza jednak, że nie jesteśmy im potrzebni. Kontakt – ten zdalny – powinien być jak najczęstszy i dostarczać obu stronom pozytywnych emocji. W przypadku dzieci starszych zagrożenia wynikające z rozłąki są mniej związane z poczuciem bezpieczeństwa dziecka, a bardziej z brakiem naszej kontroli nad tym, co robi, jakie ma pomysły, z kim „spotyka się” w internecie. Warto zatem przemyśleć, kto i w jaki sposób może taką formę kontroli sprawować, kiedy nas nie ma fizycznie w domu.  

3. Rodzice i dziadkowie. Cykl życia skonstruowany jest w dość przewrotny sposób. Kiedy przychodzimy na świat to rodzice się nami opiekują, bardzo ich potrzebujemy emocjonalnie i fizycznie, ale potem dojrzewamy, usamodzielniamy się i stajemy się niezależnymi jednostkami. Mija czas i role zaczynają się odwracać. Starość i towarzyszące jej zazwyczaj choroby sprawiają, że to nasi rodzice zaczynają nas potrzebować, stają się coraz bardziej zależni od osób z zewnątrz, w tym w znacznej mierze od nas. W czasie epidemii potrzebują nas nawet bardziej niż zazwyczaj. Z uwagi na to, że znajdują się w grupie zwiększonego ryzyka zachorowania, mogą mieć podwyższony poziom lęku i stresu. Seniorzy czują się w chwili obecnej bardzo samotni – narracja społeczna jest jednoznaczna – zostań w domu, nigdzie nie chodź, nie spotykaj się z nikim, izoluj się. Choć epidemicznie jest to w pełni uzasadnione, niestety prowadzić może do – i tak charakterystycznych dla okresu późnej dorosłości – myśli depresyjnych, a w konsekwencji poważnych zaburzeń afektywnych. Jeśli podejmiemy decyzję o izolacji fizycznej od rodziców czy dziadków w okresie epidemii, warto zastanowić się nad różnymi zdalnymi formami animacji i facylitacji codziennego życia naszych seniorów. Możemy zamawiać im zakupy z dowozem pod drzwi (bez konieczności kontaktu z kurierem) lub nauczyć ich robienia takich zakupów przez internet. Ponownie z pomocą przychodzą także komunikatory. Warto zaangażować wnuki (czyli nasze dzieci), aby często odzywały się do dziadków, prowadziły z nimi rozmowy, czy na przykład grały w wyzwania książkowe (czytamy tę samą książkę – robimy wyzwanie kto przeczyta szybciej, a potem rozmawiamy o przeczytanej historii). Paradoksalnie może to być dobry czas na pogłębienie więzi między dziadkami i wnukami, bo znajdują się w podobnych warunkach – zamknięcia w domach. Niezwykle ważne jest w tej chwili mówienie sobie miłych słów, pełnych życzliwości i wzajemnej troski. Słowa to energia, nawet wtedy, gdy wypowiadane z daleka. 

Relacje małżeńskie / partnerskie. Jeśli nie mamy dzieci lub są one już dorosłe i nie mieszkają z nami to odpadają także zmartwienia związane z zachowaniem dystansu z nimi. Pozostaje jednak kwestia relacji z naszymi współmałżonkami i przyjaciółmi. Oczywiście bardzo często partnerami lekarzy są inni lekarze, więc sytuacja jest symetryczna i rozwiązuje się w sposób naturalny. Jednak często nie oznacza zawsze – zatem są lekarze, którzy stoją przed dylematem kontaktu z towarzyszem lub towarzyszką życia spoza branży medycznej. Podejmując decyzję o ewentualnej izolacji warto wziąć pod uwagę kondycję psychiczną zarówno nas samych jak i naszej partnerki / partnera. Brak fizycznego kontaktu przez dłuższy czas wiązać się może z nasileniem problemów w relacji, jeśli doświadczaliśmy ich jeszcze przed epidemią. Oczywiście jeśli nie było problemów, to mogą się one także pojawić, kiedy zaprzestaniemy spotkań czy chwilowo się wyprowadzimy. Jeśli jednak zdecydujemy się na taki ruch z powodów zagrożenia jakie niesie przebywanie razem, a na przykład nasz mąż czy żona z jakichś powodów znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania, wówczas warto przygotować plan „na przetrwanie”. Ważne jest, aby mimo dystansu fizycznego zachować bliskość emocjonalną. Badania psychologiczne pokazują, że otwieranie emocjonalne (z ang. emotional disclosure), na przykład w trakcie rozmowy z bliską osobą, obniża napięcie, przynosi ulgę, pomaga przetrwać trudne momenty, a także wspiera naszą odporność. Warto także wiedzieć, że promowane przez wielu psychologów pozytywne nastawienie nie polega na „malowaniu trawy na zielono”, czyli zaprzeczaniu negatywnym emocjom czy doświadczanym sytuacjom. Polega natomiast na wypowiedzeniu, werbalizacji tego co nas boli, co jest dla nas trudne i przykre, a następnie poszukaniu rozwiązań lub – jeśli rozwiązanie jest niemożliwe – znalezieniu sensu czy przewartościowaniu znaczenia trudnej sytuacji. Podczas wymuszonych rozstań sprawdza się także regularne, codzienne pisanie do siebie maili, w których można podsumowywać miniony dzień, wskazywać pozytywne i negatywne doświadczenia z danego dnia, a także sytuacje za które jesteśmy wdzięczni.  

Choć nie ma jednego przepisu na szczęście i długie życie, to jednak badania podłużne jednoznacznie wskazują, że jednym z głównych predyktorów długości i jakości życia są relacje. Dbajmy zatem o nie w czasie pandemii na ile obiektywnie możemy i najlepiej jak umiemy. 


MAT-PL-2002152-1.0 – 11/2020

Witamy na platformie logo
Wejście do serwisu dla lekarzy Sanofidlalekarzy.pl wymaga potwierdzenia oświadczenia widocznego na stronie. Jeśli nie spełniasz wymienionych warunków, kliknij przycisk NIE.

Oświadczam, że jestem lekarzem medycyny.
NIE