logo

Opętana

04-10-2019

 

OPĘTANA

Prof. dr hab. n. med. Dominika Dudek, dr hab. med. Marcin Siwek

Klinika Psychiatrii Dorosłych UJ CM, Kraków

 

Zjawisko opętania ma silne umocowanie w kulturze i występuje w kontekście różnych wierzeń i systemów religijnych. Stanowi jedno z podstawowych zjawisk w religiach pierwotnych, zwłaszcza w szamanizmie. Polega na oddaniu własnego ciała do dyspozycji komuś innemu, na przykład bóstwu, demonowi, duchom zmarłych. Owładnięcie przez obcą moc wywołuje bardzo gwałtowne reakcje takie jak drgawki, pobudzenie czy specyficzny rodzaj znieruchomienia, w którym kontrolę nad wszystkimi czynnościami przejmuje element obcy. W szamanizmie opętanie może być zarówno zjawiskiem negatywnym (nawiedzenie przez złego ducha, który jest przyczyną cierpień i nieszczęść dotykających nawiedzonego), jak również stanem łaski (nawiedzenie przez bóstwa, duchy, prowadzące w ekstatyczną podróż do świata bogów i zmarłych przodków).

Szczególne miejsce opętanie zajmuje w religii katolickiej, a jego burzliwe dzieje budzą grozę i fascynację. W teologii chrześcijańskiej opętaniem określa się zawładnięcie ciałem osoby opętanej przez szatana. Jest to zniewolenie wewnętrzne i najwyższa forma demonicznej ingerencji.

Osoba określana jako opętana jest również podmiotem zainteresowania psychiatrii. Współczesne systemy klasyfikacyjne wprowadzają pojęcie opętania jako jednostki chorobowej, a doznania interpretowane jako owładnięcie przez diabła mogą towarzyszyć schorzeniom psychiatrycznym i być elementem przeżyć psychotycznych.

Przez wiele wieków doznania owładnięcia przez diabła były interpretowane tylko w odniesieniu do teorii teologicznych, a ich leczenie było sprawą duchową (pokuta za grzechy, oczyszczenie przez cierpienie fizyczne i tortury, modlitwa, egzorcyzmy). Poszukiwanie supranaturalnych wyjaśnień zjawisk chorobowych stawało się szczególnie popularne w czasach burzliwych, wywołujących niepokój i lęk. Również współcześnie zaskakująco popularne jest w przypadku wystąpienia objawów psychopatologicznych o treści demonicznej poszukiwanie pomocy egzorcystów. Praktyki takie mogą opóźniać lub uniemożliwiać podjęcie właściwego leczenia. Zdarza się jednak, że osoba duchowna jest pierwszą, która rozpoznaje chorobę i kieruje pacjenta oraz jego zdezorientowaną rodzinę do psychiatry. Pokazuje to, jak ważny jest dialog pomiędzy psychiatrami a duchownymi i dobre przygotowanie psychologiczne oraz wiedza duchownych na temat psychopatologii.

Pani Stanisława, lat 47, została przyjęta na stacjonarny oddział psychiatryczny w trybie pilnym. Była to jej pierwsza hospitalizacja psychiatryczna. Kilka lat wcześniej była leczona ambulatoryjnie z powodu umiarkowanego epizodu depresyjnego z elementami natręctw dotyczących jej życia religijnego (myśli bluźniercze wywołujące poczucie winy, przymus częstego spowiadania się). W życiu pacjentki zdarzały się od wielu lat okresy obniżonego nastroju, które samoistnie ustępowały. Zwykle po uzyskaniu poprawy nastroju stawała się bardzo energiczna, miała dużo pomysłów, była bardzo zaangażowana w życie swojej parafii. W takich sytuacjach rodzina uważała, że pacjentka „powinna trochę wyhamować”.

Pani Stanisława zawsze była osobą bardzo głęboko wierzącą i praktykującą. Codziennie uczestniczyła w mszy, dużo modliła się, życie sakramentalne było dla niej bardzo ważne. Przyjaźniła się z kobietami z koła różańcowego oraz z siostrami zakonnymi. Nie założyła swojej rodziny, nigdy nie miała partnera i nie podjęła życia seksualnego. Mieszkała w domu swojego brata z jego żoną i ich 4-letnim synem. Zajmowała się gospodarstwem, pomagała bratowej, była na utrzymaniu brata, ale nie stanowiło to dla niej problemu. Żyła bardzo skromnie i była zadowolona z tego, co miała.

Mniej więcej 2 miesiące przed hospitalizacją nabrała przekonania, że podczas spowiedzi nie wyznała wszystkich grzechów w prawidłowy sposób. Ponowna spowiedź nie pomogła: znów uważała, że zapomniała o czymś ważnym. Zaczęła myśleć, że przyjęła Komunię w sposób świętokradczy, więc „otworzyła diabłu drogę do swojej duszy”. Stała się smutna, wycofana, narastał w niej lęk przed działaniem szatana. Poczucie obecności „złego” stawało się coraz bardziej wyraźne. Zmieniła się, przestała wychodzić z domu, nie spała w nocy. Zaczęła słyszeć głos diabła, który nakazywał jej różne świętokradcze zachowania (np. plucie na krzyż, deptanie obrazków z wizerunkami świętych) i nasyłał myśli bluźniercze. Wywoływało to w niej ogromne poczucie winy, próbowała się modlić, ale nie była w stanie się skupić. Interpretowała to jako wyraz potępienia i odrzucenia jej przez Boga. Głos diabła stawał się coraz bardziej natarczywy, w końcu zaczął nakazywać jej złożenie ofiary z bratanka poprzez poderżnięcie mu gardła. Pacjentka rozważała popełnienie samobójstwa, aby uchronić dziecko, jednak za bardzo się bała wiecznego potępienia. Opowiedziała w końcu rodzinie o swoich przeżyciach. Reakcją było zawiezienie jej do księdza egzorcysty, aby wypędził z niej szatana. Ksiądz był rozsądny i zalecił natychmiastową wizytę u psychiatry, który w tym samym dniu skierował chorą na oddział.

W dniu przyjęcia na oddział pacjenta była w głęboko obniżonym nastroju, zastygająca, w trudnym kontakcie werbalnym, w bardzo silnym lęku. Wypowiadała myśli samobójcze, uważała, że nie ma dla niej ratunku ani teraz, ani w życiu wiecznym. Odmawiała przyjmowania pokarmów, których „nie jest godna”. Otrzymała lek przeciwpsychotyczny, a ze względu na znaczne zagrożenie samobójcze została bardzo szybko przygotowana do zabiegów elektrowstrząsowych (wykonano serię 10 zabiegów). Treści psychotyczne ustąpiły, pacjentka odzyskała wgląd, była w stanie przyznać, że obecność diabła stanowiła objaw chorobowy. Ze względu na utrzymujące się obniżenie nastroju i napędu dołączono lek przeciwdepresyjny z grupy SSRI. Została wypisana do domu po 2 miesiącach leczenia z rozpoznaniem głębokiego epizodu depresyjnego z objawami psychotycznymi w przebiegu spektrum zaburzeń dwubiegunowych.

Przypadek pani Stanisławy pokazuje dramatyczne objawy psychotyczne w głębokim epizodzie depresyjnym. Treść przeżyć urojeniowo-omamowych była wyraźnie związana z bardzo dużą religijnością pacjentki. Już wcześniej, podczas znacznie łagodniejszych stanów depresyjnych pojawiały się natrętne myśli o treści bluźnierczej i wątpliwości dotyczące sakramentu spowiedzi. Gnębiące pacjentkę skrupulanctwo to rodzaj natręctw, w których głównym tematem staje się grzech. Osoba nim dotknięta nie ma pewności, czy poprawnie odbyła spowiedź, czy nie zataiła grzechu. Widzi grzech w najmniejszym uchybieniu. Często towarzyszą temu myśli dotyczące kary za grzechy. Termin pochodzi od łacińskiego scripulum (kamyczek) oznaczającego przeszywający ból sumienia.

Wystąpienie depresji psychotycznej z objawami wytwórczymi o tematyce szatana było stanem zagrożenia zachowaniami homicydalnymi i suicydalnymi: wymagało natychmiastowego leczenia. Religijna rodzina pacjentki rozumiała opętanie przez diabła w kategoriach teologicznych, a nie psychopatologicznych, dlatego zdecydowała się na spotkanie z egzorcystą. Na szczęście interwencja księdza była rozsądna i skuteczna – chora pomimo braku wglądu zgodziła się na hospitalizację i leczenie. Pokazuje to jak ważna jest wiedza duchownych na temat psychopatologii – egzorcyzmowanie takiej chorej bez podjęcia leczenia psychiatrycznego mogłoby zakończyć się tragedią.

Rozpoznanie u pani Stanisławy zaburzeń ze spektrum ChAD wynikało z wywiadu wskazującego na występujące w przeszłości łagodne okresy hipomaniakalne. Także objawy psychotyczne w przebiegu depresji zawsze powinny powodować czujność diagnostyczną w kierunku zaburzeń dwubiegunowych.

 


MAT-PL-2000836

 

Kontakt z Przedstawicielem Medycznym
Witamy na platformie logo
Wejście do serwisu dla lekarzy Sanofidlalekarzy.pl wymaga potwierdzenia oświadczenia widocznego na stronie. Jeśli nie spełniasz wymienionych warunków, kliknij przycisk NIE.

Oświadczam, że jestem lekarzem medycyny.
NIE